Portrety Sobańskich w zbiorach Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie

Iwona M. Szustakiewicz

Portrety Sobańskich w zbiorach Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie
(Żyrardowski Rocznik Muzealny, nr 5/1996 r.)

W 1963 roku Wojewódzki Konserwator Zabytków w Warszawie przekazał do Muzeum w Żyrardowie dwa portrety Róży z Łubieńskich Sobańskiej – malowany, którego autorem był Józef Simmler i rzeźbiarski dłuta Sławomira Celińskiego. W 1974 roku tą samą drogą Muzeum otrzymało dwa kolejne obrazy – wizerunki Feliksa i Emilii Sobańskich, wykonane przez Karola Millera. Wszystkie pochodziły z pałacu w Guzowie, pozostającego do 1945 roku własnością hrabiów Sobańskich.

Róża Sobańska była najmłodszą z córek Feliksa Łubieńskiego, ministra sprawiedliwości Księstwa Warszawskiego i Tekli z Bielińskich, autorki popularnych wówczas dramatów. Urodziła się 8 sierpnia 1799 roku w Guzowie. W 1823 roku poślubiła Ludwika Sobańskiego, właściciela rozległych dóbr Obodówka i Wasylówka na Ukrainie i opuściła rodzinne strony. Młode małżeństwo osiadło najpierw w Ładyżynie, potem w Wasylówce, gdzie Róża zasłynęła hojnością dla biednych i wszechstronną, macierzyńską wręcz opieką nad poddanymi. Gdy po dwukrotnym aresztowaniu Sobański został zesłany do Permu na Syberii, żona niezwłocznie pospieszyła za nim i wówczas swą troską otoczyła przebywających tam zesłańców. Działalności tej nie przerwała ani po powrocie do domu, ani po śmierci Ludwika w 1837 roku. Wspomagała materialnie, słała książki, gazety, sprzęty liturgiczne, pośredniczyła w przekazywaniu korespondencji i sama pisała słowa pociechy.
Zwano ją „Opiekuńczym Aniołem Sybiru”. Jednocześnie wychowywała dzieci, wzorowo prowadziła ogromny majątek, śledziła bieg zdarzeń społecznych i politycznych, interesowała się literaturą. Kilkakrotnie udzielała wysokich pożyczek swemu bratu Henrykowi, gospodarującemu w nawiedzanym po 1845 r. klęskami nieurodzaju Guzowie.

Od 1861 roku mieszkała w Warszawie, bywając tylko u najbliższych krewnych.
Zmarła 10 grudnia 1880 roku, otoczona powszechnym szacunkiem, który znalazł odbicie także w prasie, publikującej liczne poematy i artykuły pochwalne oraz w późniejszych monografiach rodziny .

Od 1855 roku dobrami na Ukrainie zarządzał syn Róży, Feliks Sobański. W 1856 stał
się właścicielem także i Guzowa, który nabył na licytacji . W 1857 r. poślubił swą kuzynkę Emilię Łubieńską. Był dobrym gospodarzem, doprowadził do kwitnącego stanu majętność guzowską i oczyścił ją z długów. W 1877 uzyskał zgodę ma utworzenie z tych dóbr ordynacji . Trzy lata później papież Leon XIII przyznał mu dziedziczny tytuł hrabiowski. Feliks nie ustępował swej matce w dobroczynności – był fundatorem licznych instytucji filantropijnych, między innymi Zakładu dla Paralityków przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie i Ochronki w Kijowie. Brał także udział w pracy Komisji do Uwłaszczenia Włościan. Wiele uwagi poświęcał sztuce, pełnił funkcję wiceprezesa Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, fundował zasiłki dla artystów, których wysyłał do Rzymu. Przebudował pałac w Guzowie w stylu francuskiego neorenesansu i ozdobił go licznymi dziełami sztuki. Zmarł w 1913 roku .

Niewiele wiemy o Emilii Sobańskiej, żonie Feliksa. Była córką Kazimierza Łubieńskiego i Marii z Krasińskich, a wnuczką wspomnianego Feliksa Łubieńskiego. Urodziła się 11 sierpnia 1837 roku .

Sobańscy zamawiali swe portrety u artystów dobrych i w swoim czasie modnych.
Józef Simmler, autor olejnego wizerunku Róży Sobańskiej był wziętym portrecistą i autorem obrazów historycznych. Działał w trzeciej ćwierci XIX wieku. Pochodził z rodziny słynnych stolarzy-ebenistów, od końca XVIII wieku osiadłej w Polsce (w 1807 i 1808 roku wykonywali m.in. meble do Zamku Królewskiego w Warszawie). Wcześnie odkryto talent plastyczny u Józefa a dobra sytuacja materialna pozwoliła posłać młodzieńca na studia zagraniczne. Simmler uczył się w Dreźnie, Monachium i Paryżu. Po powrocie do Warszawy rozpoczął działalność artystyczną od portretów i szybko wyrobił sobie znakomitą pozycję. Jego dzieła ceniono za podobieństwo do modeli i wirtuozerię w oddawaniu każdego szczegółu stroju. Nieobojętną, zwłaszcza dla kobiet, była zapewne także umiejętność ukrywania niedostatków urody. Nie wszystkie malowane przez artystę wizerunki były idealizowane – portrety mężczyzn i starszych kobiet odznaczają się realizmem i dosadną nieraz charakterystyką modela. W tym nurcie mieści się portret Sobańskiej, wykonany około 1866-1868 roku .

Artysta nie ukrył głębokich bruzd wokół ust i oczu, wydatnego nosa, pomarszczonych
dłoni. Różę Sobańską ukazano siedzącą w czerwonym tapicerowanym fotelu, w nieokreślonym wnętrzu, w którym tylko u lewego boku obrazu widoczny jest krucyfiks, ustawiony na modlitewniku, wraz z trzymaną w dłoni książką do nabożeństwa służący zapewne podkreśleniu głębokiej pobożności portretowanej. Odziana jest czarno, w atłasową suknię z koronkowym kołnierzem i mankietami oraz aksamitny płaszcz podbity srebrzystym futrem, na głowie ma koronkowy czepiec, zawiązany pod brodą na kokardę. Skromność tego stroju podkreśla fryzura – siwe włosy zaczesane gładko nad czołem i zwinięte w dwa pukle po bokach twarzy. Pomimo oznak starości i nieskrywanej brzydoty całą postać Róży Sobańskiej cechuje dostojeństwo, skłaniające widza do szacunku raczej niż współczucia.

Obraz namalowano stłumionymi, ciemnymi barwami, z nałożeniem delikatnego modelunku światłocieniowego. Farby położono cienko, tak iż widoczna jest faktura płótna, drobniutkie impasty znajdują się tylko w partii koronek i oprawy modlitewnika. Bardzo dobry stan obrazu jest zasługą konserwacji, przeprowadzonej w 1987 roku przez Ryszarda Politowskiego. Usunięto wówczas resztki starego werniksu, który w niewiadomym okresie został częściowo przemyty, oczyszczono przedstawienie z zabrudzeń i przemalowań, jakich dokonano w partii twarzy i koronek, uzupełniono ubytki i położono nowy werniks .

Jeszcze więcej znamion sędziwego wieku cechuje portret rzeźbiony w alabastrze .
Jest to wizerunek pośmiertny, Celiński wykonał go w 1881 roku. Rysy Sobańskiej są tu ostrzejsze, zmarszczki liczniejsze i głębsze a zawiązany pod brodą rurkowany czepiec okalający twarz tylko uwydatnia zapadnięte policzki. Włosów także ubyło, teraz wystarcza ich tylko na cieniutkie warkoczyki, zwinięte w precelki. Znikł majestat, mamy raczej do czynienia z przejmującym, realistycznym studium starości.

Ów realizm, posunięty nieraz do naturalistycznej dbałości o szczegóły, jest charakterystyczny dla portretowej twórczości Celińskiego. Sławomir Celiński, urodzony w Warszawie, ale od 1868 roku studiujący w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem Łuszczkiewicza, Gadomskiego i Matejki, już w czasie studiów wykonywał popiersia portretowe. Niektóre przeznaczone były do wystawienia podczas nabożeństw żałobnych. Wymodelowane przezeń „Popiersie babuni” odznaczało się silnym weryzmem w odtwarzaniu brzydoty. Wizerunek Róży Sobańskiej nie był jedyną pracą, wykonaną przez rzeźbiarza dla tej rodziny. W końcu 1878 roku Feliks Sobański zaangażował go do dekoracji swej willi w Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Celiński wyrzeźbił wówczas m.in. relief „Rozmnożenie chleba i ryb przez Chrystusa”, który ozdobił lewe skrzydło pałacyku i prawdopodobnie figurę Dawida, nawiązującą do rzeźby Donatella, ustawioną na klombie przed pałacem .

Obiektami nieco niższej klasy są portrety Feliksa i Emilii Sobańskich autorstwa Karola Millera. Był on absolwentem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, kształcił się także w akademii petersburskiej i jako stypendysta spędził trzy lata we Włoszech. Po powrocie w 1867 roku osiadł w Warszawie, ale wiele podróżował po kraju, wyjeżdżał
za granicę. Owocem tych podróży były akwarele z widokami miast polskich, włoskich
i szwajcarskich. Malował także wnętrza kościelne, obrazy religijne i historyczno-rodzajowe. Tworzył portrety bardzo wysoko cenione przez klientelę. Podkreślano nawet ich podobieństwo do dzieł Simmlera, co nie ma uzasadnienia ze względu na brak simmlerowskiej wirtuozerii w przedstawianiu strojów, które Miller traktował dość płasko i sztywno oraz pozbawienie twarzy indywidualnego wyrazu psychicznego. Niedociągnięcia te są widoczne także w obrazach z żyrardowskiego muzeum .

Portret Feliksa Sobańskiego powstał w 1870 roku, prawdopodobnie w tym samym
czasie zamówiono wizerunek jego żony (nie jest on datowany ani sygnowany).
Dziedzic Obodówki, sportretowany w wieku około 45 lat, ukazany został w pozycji stojącej, do kolan, w 3/4 zwrócony w prawą stronę. Twarz ma owalną, z długim nosem, głęboko osadzonymi oczami i niewielkim dołkiem w brodzie, zdobną w wydatne faworyty. Gęste włosy zaczesał do tyłu. Ubrany jest w czarny tużurek, białą koszulę z zawiązanym na kokardę krawatem oraz przerzucony przez prawe ramię pled w brązową kratę. W lewej ręce trzyma kapelusz, prawą oparł o łeb psa. Ten fizyczny kontakt ze zwierzęciem i wygodny, domowy strój pozwalają zaliczyć portret Feliksa Sobańskiego do wizerunków intymnych, choć nie jest on także pozbawiony reprezentacyjności. Sprzyjają jej dostojność nieco zbyt sztywno upozowanej postaci i malująca się na twarzy powaga. Obraz namalowany został ciemnymi barwami z przewagą brązów i szarości, brunatnoszare jest tło. Modelunek światłocieniowy jest tu bardzo delikatny, farby położono gładko i cienko.

Portret Emilii Sobańskiej ma mniejsze rozmiary. Żona Feliksa namalowana została
w pozycji stojącej, do kolan, w 3/4 zwrócona w prawo, ale twarz pokazano frontalnie.
Jest to młoda kobieta o regularnych rysach twarzy, oczy ma duże, szare, usta niewielkie, wąski nos, na policzkach delikatne rumieńce. Piękne, delikatne dłonie założyła jak kobieta z „Portretu matki” Henryka Rodakowskiego. Ubrana jest w czarną suknię o bardzo skromnym kroju, z koronkową górą, oraz kapelusz z szarymi piórami, przy szyi ma kilka rzędów pereł, na prawej ręce bransoletkę. Tło obrazu jest brunatne. Ten portret również namalowano cienko, tak iż widać fakturę płótna, płasko, drobniutkimi impastami naniesiono jedynie odbicia światła na biżuterii.

Omawiane obiekty to dzieła interesujące, świadectwo upodobań zamawiających i ich
doskonałej orientacji w ówczesnej artystycznej modzie. Dziś stanowią ozdobę działu
sztuki Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie. galeria